come back.
nie mówię o sobie. nie skarże się. od wielu miesięcy. może to bzdurne problemy. nie umiem nikomu zaufać. nie umiem już mówić o tym co mnie boli. kiedyś porafiłam godzinam słuchać czyichś żali lub się zwierzać komuś. bo przecież tak się nie da. trzeba rozmawiać o ważnych rzeczach, nie tylko z jedna osobą płci przeciwnej. trzeba mieć tego kogoś drugiego. przyjaciółki prawdziwej nigdy nie miałam. a jeżeli coś się już rodziło, to umierało w zarodku. bo ktoś zdradził, bo nie dotrzymał obietnicy. bo może ja ... czy ja się nie starałam? tego nie wiem. wina zawsze leży na dwóch stronach. zaczynam się zamykać. za dużo mówię. mówię coraz mniej. może moje słowa ranią? może trafiają szpilą w ukryte sedno? tego też nie wiem. 

aktualnie moim nałogiem są blogi kulinarne. przepisy. i filc.

i generalnie to źle mi jest. bo nie mam się komu wygadać. 
tak do szczętu.


życie.

2012-02-03
skomentuj (0)
deszcz..
stanęliśmy jak te dwa nasze wojsiłki
pod debem
zimno było. deszcz padał.
a my bez parasola.
i pod tym drzewem się przytulilismy.
i już nie było tak zimno.

mimo prozy życia, które czasami za bardzo mnie przerasta
wciąż jest we mnie
ta
kszta romantyzmu


:*
2011-06-18
skomentuj (0)
nadszedł czas.
nie lubie wyjeżdżać z domu. z miejsca gdzie mam swój własny kąt, łóżko, kota. I musze to tak nagle zsotawić, żeby jechać do Krakowa, bez wiedzy, kiedy znowu tu wrócę, bo plany krakowskie zmieniają z minuty na minutę.
wolę tu siedzieć, uczyć się przy plazmowej lampce, gadać z kotami, chodzić słuchać jazz'u do pobliskiej piwnicy. Kraków dla mnie zawsze był za obcy, za duży za hałaśliwy.
zawsze mi źle jak wyjeżdżam z domu.
nowy rok czas zacząć. takie życie.

Życie nasze.

2010-09-29
skomentuj (1)
tak się dzieje.

jeden mówi. trzeci. dziesiąty. problem.

ja jestem lustrem. możesz sobie zobaczyć we mnie swoje problemy. ale niestety ich nie odbijam. tylko pochłaniam, jak niewidoczne fotony światła. a potem nie chcą wyjść. drążą tunele jak nużeńce. pod skórą. swędzą i drapią. niewidoczne pajęczyny zła. oplotą każdą skórę. zniszczą, stłamszą każde uczucie. pozostawiając nic-nie-znaczącą czerń. smutek.

czasami sama nie wiem co lepsze...

 

jak to się stało, że to wszystko co tu piszę stało się tak szare... może nie ma kiedy opisywać tych lepszych rzeczy? przecież kiedyś opisywało się wrecz przeciwnie, te najlepsze...

 

co się stało

?


2010-09-23
skomentuj (0)

Rozmiar: 15086 bajtów